Recenzja “Ile waży koń trojański?”
Ponadczasowa opowieść o miłości, przedstawiona w iście komediowy sposób przez kultowego reżysera tego gatunku, (twórcy Seksmisji, Kilera, Vabanku) Juliusza Machulskiego.
Na pewno każdy z nas zastanawiał się jak by potoczyły się jego losy, gdyby coś niespodziewanego stało się w przeszłości… Bohaterka filmu miała okazje przekonać się o tym przenosząc się w czasie o 13 lat wstecz.
Sama podróż w czasie nie jest jednak najważniejsza, naistotniejsza jest walka głownej bohaterki o miłość. Ale kto potraktowałby poważnie osobę, która twierdzi, że przybyła z przyszłości…
Nie tylko fabuła staję się być ponad czasowa, ale również sam film.Machulski doskonale przenosi nas w czas PRL – u, nawet najmłodsi widziowie, którzy nie żyli w tamtych jak by się wydawało odległych czasach mogą poczuć się jak by naprawde tam byli. Natomiast starsza część publiczności z sentymentem przypomina sobie tamte zwyczaje i codzinne życie.
Możemy na przestrzeni tego filmu zaobserwować, że Polska po tych niewielu, 13 latach, stała się zupełnie odmiennym krajem.
Plusem oczywiście jest reżyseria Juliusza Machulskiego, który tak ważną kwestie jaką jest myśl o lepszym przeżyciu swego dotychczasowego życia potrafi przedstawić w dość komediowy sposób, tak aby nikt nie nudził się oglądając jego dzieło.